Szybko, zdrowo i rozgrzewająco – zupa tajska dla odmiany smaków poświątecznych.

W Nowym Roku – nowe postanowienia. Najczęściej dotyczą one jakiejś większej zmiany. „Rzucam palenie”, „zaczynam biegać”, „ograniczam czas spędzony przy komputerze/telefonie”, ale rekordy popularności bije chyba – „przechodzę na dietę! Ile warte jest takie postanowienie, zależy tylko od nas samych. Zwykle po jakimś czasie wracamy do starych nawyków. Bo stres i nerwy, bo nuda i co mam robić, zamiast grać w pasjansa i przeglądać wiadomości, bo nie mam czasu na bieganie… I potem złość, że nie wytrwałem/łam, że mi się nie udaje, że jak nie biegam od tygodnia, to i tak nic z tego nie będzie. A jak się nawpychałem/łam ciasta u cioci na imieninach, to cała dieta na nic i muszę zaczynać od początku, więc na razie może jeszcze jedno ciastko, czekoladka, wafelek, a od poniedziałku zacznę znowu. Albo od początku przyszłego miesiąca. Albo po Wielkanocy, bo wtedy i tak trzeba jeść, bo tyle smacznych rzeczy, bo komuś będzie przykro, że się napracował, a ja powiem, że nie, bo jestem na diecie. Miałam zamiar od początku roku zamieszczać tylko zdrowe i nieobfitujące w kalorie przepisy, czyli właśnie przejść na dietę. Ale nieraz już zaczynałam odchudzanie, kilka razy nawet udało mi się zrzucić całkiem sporo, a jednak nie dałam rady utrzymać na stałe wagi, z której byłabym zadowolona. I po dłuższych przemyśleniach doszłam do wniosku, w sumie oczywistego, że wielkie zmiany najlepiej czynić małymi krokami i to dostosowanymi do naszej strefy komfortu. Czyli nie walczmy ze sobą, tylko zapytajmy samych siebie – co dam radę zmienić bez zaciskania zębów i mąk piekielnych na widok świeżutkiego i pachnącego chlebka czy lodów. Może dałabym radę na początek kolację jeść na choćby dwie godziny przed snem (lepiej trzy). Zdążyłbym/zdążyłabym wtedy raz na jakiś czas pójść się na spacer. A może deser po obiedzie przełożę na podwieczorek lub drugie śniadanie? Takich małych kroczków jest wiele, ale dla ludzi ze sporą nadwagą miałabym na początek jedną radę – jeść posiłki w ciągu dnia – 4 lub 5, a pomiędzy nimi zachowywać przerwy min 2.5 h max 4 h. To śmieszna rada, ale jeśli spojrzymy prawdzie w oczy osoby puszyste zwykle jedzą raz dziennie – od rana do wieczora. Jeśli nie uporządkuje się tego – nie da się przejść dalej. A najgorsze, że wcale nie skutkuje to spektakularną nagrodą. Można dalej ważyć tyle samo, albo nawet trochę przytyć. Jednak, jeśli zrobię przerwy między posiłkami, organizm wreszcie będzie miał czas spokojnie strawić i wykorzystać to, co mu zostało dostarczone. Ludzie, którzy jedzą za dużo często są właśnie dlatego niedożywieni, np. mają słabe paznokcie, wypadają im włosy. Wrzucają przy tym w siebie byle co, byleby było smaczne, a niekoniecznie wartościowe. Ale organizm ludzki jest na tyle sprytny, że nawet jeśli będzie dostawał niezbyt urozmaicone pożywienie, to wydobędzie z niego co się tylko da. Byleby miał możliwość „zająć się” tym jedzeniem w odpowiednio długiej przerwie między posiłkami. Zbyt długa przerwa – więcej niż 5 godzin – to z kolei ostrzeżenie dla organizmu – uwaga głodzą! Trzeba zmagazynować zapasy! Magazynuje się je właśnie w postaci znienawidzonego tłuszczu. Teraz powinien pojawić się przepis na danie super fit. I będzie. Zarazem jest to coś rozgrzewającego i sycącego, a do tego szybkiego – nie lubimy przecież za długo czekać na jedzenie, ma być natychmiast po tym, jak poczujemy ssanie w żołądku, czyż nie? Jest już w sumie na blogu sporo takich przepisów, oprócz może słodkości, chociaż i one mogą służyć naszemu zdrowiu  – mają wartości odżywcze zawarte w owocach, orzechach i nabiale, byle by jeść je rozumnie, a nie instynktownie. W końcu to najważniejsze, abyśmy zdrowi byli! Zupa tajska z mlekiem kokosowym dla 4-6 osób

  • 1/2 puszki mleka kokosowego
  • 1 łyżka oleju kokosowego lub klarowanego masła
  • 2-3 łyżki czerwonej pasty curry
  • kostka bulionowa, najlepiej ekologiczna
  • 1 małe opakowanie (100 g) makaronu sojowego lub ryżowego
  • 150 g schabu lub 1 pierś kurczaka (połówka)
  • 150 g boczniaków
  • 1/2 papryki
  • 1 nieduża marchewka
  • 1 kawałek (10 cm) pora
  • 2-3 łyżki sosu rybnego lub sojowego
  • 1500 ml gorącej wody
  • 1/2 limonki lub cytryny
  • ewent. sól

Ta ilość wystarczy dla 3-4 osób, jako cały posiłek lub dla 6 osób, jako pierwsze danie. Pokroić paprykę i boczniaki na paseczki ok. 0.5-1 cm x 3-4 cm. Pora naciąć wzdłuż i pokroić w poprzek na plasterki ok. 0.5 cm. Marchewkę pokroić w słupki Mięso umyć, osuszyć ręcznikiem papierowym, usunąć ewentualny tłuszcz. Pokroić na paseczki ok. 1-1.5 cm x 3-4 cm. Makaron sojowy włożyć do miski i zalać ciepła wodą, pozostawić na kilka minut. Następnie wyjąć i pociąć nożyczkami na kawałki ok. 6-8 cm. Bardzo trudno jest pokroić go na sucho. Makaron ryżowy można pokruszyć na mniejsze kawałki bez moczenia. Rozpuścić kostkę rosołową w gorącej wodzie. W garnku rozgrzać tłuszcz i dodać pastę curry. Jest bardzo ostra, wrażliwi mogą ograniczyć ją nawet do 1 łyżki. Smażyć przez chwilę, mieszając. Dodać paprykę, marchewkę i schab lub kurczaka, mieszając, smażyć do momentu, gdy mięso nie będzie różowe. Wlać gorący bulion, dodać grzyby, gotować 5 min. Dodać wstążki pora i makaron, gotować 2 min. Wlać mleko kokosowe i podgrzać, nie trzeba gotować. (Ale nic złego się nie stanie po zagotowaniu). Wycisnąć sok z limonki lub cytryny, dodać sos sojowy lub rybny. Wymieszać, spróbować, ewent. dosolić – raczej nie jest to potrzebne, słone są składniki – bulion, sos sojowy, pasta curry.

Print Friendly

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.