Torcik daktylowo-orzechowy

Na rozmaitych szkolnych uroczystościach, np. wigilii, zwłaszcza w młodszych klasach, niekiedy pojawia się poczęstunek przygotowany osobiście przez rodziców uczniów. Można tam znaleźć prawdziwe perełki kulinarne. Taką niewątpliwie jest ciasto kokosowe Mamy Wiktorii, na które przepis znajdzie się w następnym poście. Czytaj dalej

I znów dynia w roli głównej – aromatyczne ciasto dyniowe z pomarańczą

W dzieciństwie dyń nie jadłam wcale. Nie były szczególnie poważane w naszej rodzinie i wśród bliższych i dalszych znajomych moich rodziców. Jedynie Babcia robiła niekiedy marynatę z dyni – kostki miąższu zalewane słodko-kwaśną zalewą. Byłą ona dość smaczna, jedliśmy ją na ogół z wędlinami lub mięsem na zimno, ale miałam wrażenie, że jest traktowana jak marne zastępstwo np. grzybków w occie lub korniszonów. Trochę tak, jak dostępny w każdym sklepie dżem z dyni o smaku pomarańczowym, zastąpić miał ten prawdziwy z pomarańczy, wtedy całkowicie nieosiągalny. Czytaj dalej

Ciasto z cukinią – intensywnie czekoladowe

Pomysł, by upiec ciasto z cukinią sam do mnie przyszedł, w postaci cukinii właśnie. Dostałam od znajomych piękną – ciemnozieloną, dużą i dorodną, wyhodowaną w rodzinie osobiście i ekologicznie. Jedną połowę zużyłam od razu do ratatouille, a drugą postanowiłam przerobić na coś słodkiego. Czytaj dalej

Czekoladowe ciasto według Małgorzaty Musierowicz czyli „murzynek” Gabrysi

Przepis na ciasto znalazłam dawno, dawno temu w książce „Kwiat kalafiora” z cyklu zwanego „Jeżycjadą” (opisuje dzieje rodziny Borejków, mieszkających w  Poznaniu w dzielnicy Jeżyce). Co prawda wcześniej próbowałam podobnie przygotowanego deseru u koleżanki, a nie przypuszczam, by Jej mama czytała powieści dla nastolatek, stąd wniosek, że przepis znany był szerzej. Czytaj dalej

Ciasto z rabarbarem i waniliową kruszonką – w sam raz na niedzielny podwieczorek

Deser powstał z kompilacji przepisów z dwóch znanych blogów. Ciasto właściwe z „Moich wypieków”, kruszonka – super łatwa i szybka z „Kwestii smaku”.
Oba blogi prezentowały ciasta ucierane z rabarbarem, ale w obu był jakiś dodatek – truskawki lub wiśnie. Chyba lepiej wyglądają na zdjęciach :-).  Czytaj dalej

Ciasto prawdziwie cytrynowe

Przepis na ciasto cytrynowe pochodzi jeszcze z czasów zajęć praktyczno-technicznych, zwanych „zetpetami”, w czasach, kiedy chodziłam do szkoły podstawowej. Kiedyś dzieci miały podczas lekcji dostęp do kuchenki gazowej i takiegoż piekarnika. Odbywało to się oczywiście pod nadzorem nauczyciela, ale mogliśmy także (o zgrozo!) używać noża (sałatka jarzynowa), elektrycznego miksera (ciasto), igieł i nożyczek (haftowanie i szycie) oraz metalowych drutów i szydełek (dzierganie), że nie wspomnę o zajęciach z użyciem młotka, gwoździ czy nożyc do cięcia blachy. Czytaj dalej

Ciasto makowe z jabłkami i orzechami włoskimi

To ciasto jest zwykle nazywane makowcem japońskim, nikt chyba nie wie dlaczego. Przepisów wszędzie mnóstwo, ale są to zwykle proporcje na duże ciasto, a ja zgodnie z tym, co wyczytuję ostatnio u Neli Rubinstein w Jej książce kucharskiej, postanowiłam robić ciasta konkretne, słodkie i satysfakcjonujące mojego wewnętrznego łasucha, ale w ilościach skromnych i eleganckich. Czytaj dalej

Sernik z czekoladą na spodzie z pełnoziarnistych herbatników

Przyszła pora na deser, nie zrobiłam nic słodkiego prawie od 3 tygodni! Wybór padł na sernik. Pamiętam z dzieciństwa debaty w czasie spotkań towarzyskich na temat dobroci sernika – że musi być 8 jajek na kilogram sera, koniecznie tłustego, a masła to cała kostka (wtedy 250 g!). I co zrobić, żeby nie opadał, bo nawet jak wyrośnie, to potem robi się całkiem płaski i cieńszy, niż przed upieczeniem. Może sernik z takiego przepisu był po prostu „za dobry”, czyli za ciężki?

Bardzo długo omijałam serniki, miałam wrażenie, że to trudne ciasto, wszelkie przepisy odstraszały – uważać, bo opadnie; składniki muszą być w tej samej temperaturze; delikatnie wmieszać pianę z ogromnej ilości białek; a w ogóle to mieszać tylko w jedną stronę :-) Czytaj dalej